Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 712 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Świadectwo byłej więźniarki Anny Jelinowskiej - KL Koenigsberg in Neumark.

wtorek, 10 maja 2011 11:32
Skocz do komentarzy

 

Rękopis Anny Jelinowskiej, (nie datowany),  sporządzony w 2011 roku w Puławach znajduje się w prywatnym archiwum dr Marii Ciesielskiej.

    „Po upadku Powstania Warszawskiego na Żoliborzu (30.09) i przejściu przez obóz w Pruszkowie, znalazłam się w transporcie ludności cywilnej, który w ciągu tygodnia przewożony był pociągiem przez Pomorze, Brandenburgię i Meklemburgię aż do Hamburga. Tu oddzielono mężczyzn, których osadzono w obozie koncentracyjnym Neuengamme, natomiast kobiety przewieziono do obozu w Ravensbrück. Mój pobyt w Ravensbrück trwał tylko 10 dni (od 9.10 do 19.10), po czym zostałam włączona do transportu więźniarek skierowanych do obozu filialnego w miejscowości Kőnigsberg In Neumark (nie mylić z Królewcem!), obecnie miejscowość Chojna, miedzy Szczecinem a Gorzowem. Obóz zakładany był na terenie dawnego letniego obozu Hitlerjugend, w sąsiedztwie koszar. Zostałyśmy umieszczone w drewnianych barakach. W obozie znajdowało się około 1000 więźniarek różnych narodowości. Zasadniczo były zatrudnione przy rozbudowie lotniska: dawne lotnisko sportowe Hitlerjugend było przebudowywane na lotnisko wojskowe. Organizowanie obozu zostało ukończone z końcem października. Znajdowały się w nim: kuchnia, szwalnia (bielizna dla żołnierzy) oraz – służba sanitarna, na którą składały się 3 osoby: pełniąca funkcję lekarza studentka V roku medycyny z Poznania – Wiesława Żurkowska oraz 2 pielęgniarki – Rosjanka Tania i Polka z Francji – Berta. Nazwisk pielęgniarek nie znam. W części jednego baraku znajdował się tzw. rewir, pełniący funkcję prowizorycznego szpitala. W tym szpitalu znalazłam się w połowie grudnia z powodu flegmony (ropowica). Możliwości leczenia były bardzo ograniczone: brak leków, narzędzi, wyposażenia. Personel starał się nadrabiać te braki własną pomysłowością i jedynymi dostępnymi zabiegami jak masaże, okłady z gorącej wody, a przede wszystkim – niezmiernie serdecznym stosunkiem do pacjentek. Celowała w tym szczególnie Rosjanka Tania.

   W drugiej połowie stycznia wyraźnie zauważalne było zbliżanie się frontu: odgłosy kanonady, przemieszczanie się wojska. 3o stycznia w obozie zjawił się zmotoryzowany oddział SS i rozkazał natychmiastową ewakuację: więźniarki ustawiono w kolumny do wymarszu pieszo. SS-mani zjawili się również przed wejściem do braku, w którym znajdował się rewir, żądając natychmiastowego wyjścia pacjentek i personelu. W drzwiach stanęła dr Żurkowska i stanowczym tonem oświadczyła po niemiecku, że chorych nie można ewakuować, co rozwścieczyło SS-manów, ale wobec jej oświadczenia, że wejdą do baraku dopiero wtedy gdy ją zastrzelą, wyraźnie zaczęli się wahać, a ponieważ jednocześnie dojechał na motocyklu goniec, który przynaglał aby przyspieszyć wymarsz, więc odstąpili od ewakuacji szpitala. Podpalili nasz barak i odjechali. Wyszłyśmy z płonącego budynku przy pomocy personelu, który pozostał z nami i kilku zdrowych więźniarek, które schroniły się w szpitalu przed ewakuacją. Po krótkim czasie nadjechał znów kolejny oddział SS, który ustawił karabin maszynowy i nas w półkole przed tym karabinem ale znów SS-mani otrzymali jakąś alarmującą wiadomość, zabrali karabin i odjechali. My- więźniarki pozostałyśmy pod opieką naszego personelu medycznego. Za 2 dni na teren obozu wkroczyły oddziały Armii Czerwonej. Żołnierze okazywali nam współczucie. Pani Żurkowska pertraktowała z dowództwem w sprawie ewakuacji, która nastąpiła po ok. 2 tyg. Ciężarowe samochody wojskowe jadące na wschód po zaopatrzenie, wiozły nas etapami do Polski, a z nami jechała p. Żurkowska. Jechałyśmy samochodami ciężarowymi pod plandekami z brezentu, a zima była ostra. Nabawiłam się zapalenia opłucnej, wobec czego p. Żurkowska umieściła mnie w szpitalu w Gnieźnie, zaopatrując w napisane własnoręcznie zaświadczenie o moim pobycie w obozie. Po przyjeździe do Warszawy zawiadomiła o moich losach Polski Czerwony Krzyż, dzięki czemu przed kilku laty uzyskałam wypłatę z Funduszu Polsko – Niemieckie Pojednanie.

   Później życie zaczęło płynąc tak szybko, że nie zdobyłam się na wysiłek aby odszukać p. Żurkowską i wyrazić jej moją ogromną wdzięczność i podziw za jej postawę.”

Podziel się
oceń
3
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  161 339  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O mnie

Maria Ciesielska, z zawodu lekarz, z zamiłowania badacz, poszukiwacz i szperacz. Czasami tłumacz. Kontakt: maryludek@wp.pl

O moim bloogu

Bloog o zacięciu poznawczym.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 161339

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Ale seriale

Pytamy.pl