Bloog Wirtualna Polska
Są 1 228 952 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Losy Hani Wróblewskiej w czasie okupacji.

wtorek, 09 listopada 2010 12:30

 

Wstęp.

  Gdy 18 stycznia 1945 roku rozpoczęto ewakuację więźniarek obozowego
szpitala w KL Birkenau, Hanusia była tam zupełnie sama. Jeszcze pół roku
temu wraz ze swoim braciszkiem Bohdankiem, mieszkała w cichym i
spokojnym majątku pod Radomiem, u niezwykle gościnnych państwa
Plewińskich. Jednakże zbliżający się front działań wojennych wzbudził w
nich niepokój o los dzieci. Dotychczasowi opiekunowie postanowili wysłać
je z powrotem do rodziny w Warszawie. Tam też zastał je wybuch
Powstania Warszawskiego. Po zajęciu Mokotowa, wraz z innymi
mieszkańcami, zostały wyprowadzone z miasta w kierunku obozu
przejściowego w Pruszkowie. Szczęśliwie, Bohdanka, udało się wyciągnąć
z kolumny wraz z innym chłopcem. Kobieta, która się nim opiekowała miała
szwajcarski paszport. Hania z opiekująca się nią inżynierową Kolbergową,
trafiła do obozu przejściowego w Pruszkowie 11 sierpnia 1944.

 


Pruszków.

 


Obóz dla wysiedlanej z Warszawy ludności cywilnej utworzono w sierpniu
1944, już w kilka dni po wybuchu Powstania Warszawskiego. Komisarz
miasta Pruszkowa – Walter Bock wezwał w dniu 6 sierpnia prezesa
Delegatury Rady Głównej Opiekuńczej księdza proboszcza Edwarda Tyszkę i
polecił mu zgromadzić w ciągu kilku godzin pięć tysięcy talerzy i łyżek
na potrzeby powstającego obozu. Pierwszy - pieszy transport kilku
tysięcy mieszkańców Woli dotarł na teren warsztatów kolejowych 7
sierpnia.(przypis: Hale taboru kolejowego zostały opróżnione kilka
tygodni wcześniej a urządzenia wywieziono do Frischau koło Piły. ) "Poza
zbiórką naczyń i przygotowaniem pomocy lekarskiej przez jednego lekarza,
żadne inne przygotowania organizacyjne nie poprzedziły przyjęcia
pierwszych transportów. Toteż wszelkie próby ze strony wymienionych,
(przypis: Obowiązki kierownicze sprawowali SS-Obersturmbahnfuerer
Stephan i SS-Sturmbahnfuerer August Polland), zmierzające do opanowania
tumultu, powstałego chaosu i ujęcia masy wysiedleńców w jakiekolwiek
karby organizacyjne pozostały bez rezultatu. Ochrypli, charczący już
tylko, gubili się po prostu w natłoku, strzałach i jękach. Niemcy mieli
bowiem tylko jeden argument w stosunku do Polaków – strzał i jedną tylko
nazwę – bandyci. Toteż strzały padały co chwilę i co chwilę przynoszono
rannych do opatrunku z ranami postrzałowymi. (…) Dla całości obrazu
należy dodać że hala nr 1, do której na początku kierowano transporty,
była nieprawdopodobnie zatłoczona i ludzie, mimo wymyślań żandarmów,
bicia i kopania, zaczęli przelewać się przez wyjście. Wówczas dla ciężej
chorych i rannych zajęto hale nr 2, ale i to nie pomogło. Hale zarzucone
były różnym żelastwem, odpadkami i śmieciami, zalane oliwą i smarami
oraz pokrojone liniami szyn, między którymi znajdowały się niemal na
całej długości tzw. doły rewizyjne, służące do reperacji podwozia
wagonów. Podłoga zalana była wodą. Tłok, zaduch nie do opisania.
Najbardziej dyskretne potrzeby fizjologiczne wysiedleni zmuszeni byli
załatwiać na oczach wszystkich." (cytat z : Józef Wnuk "Losy dzieci
polskich w okresie okupacji hitlerowskiej" Młodzieżowa Agencja
Wydawnicza 1980, s 96) Po 10 sierpnia Niemcy rozpoczęli segregacje
ludzi, uznając za niezdolnych do pracy na terenie Rzeszy min. Dzieci do
lat 15 i kobiety powyżej lat 50. Tych kierowano do hali nr 1, gdzie
oczekiwali na transport. Po upadku Woli, Starówki, Mokotowa i
Czerniakowa nienawiść Niemców wobec Warszawiaków była tak ogromna, że
transporty wysyłano wprost do obozów koncentracyjnych. W ten sposób
Hania wraz ze swoją opiekunką i jej rodziną trafiła do KL Auschwitz –
Birkenau. (Przypis: Według obliczeń obozowej sekcji RGO, przez obóz w
Pruszkowie przeszło około 685 tysięcy mieszkańców Warszawy i okolic.
źródło jw. s 98)

 Birkenau.


Pierwszy transport ludności cywilnej z Powstania Warszawskiego
przywieziono do KL Auschwitz II- Birkenau 12 sierpnia 1944 roku. W
transporcie przybyło 1984 mężczyzn i chłopców oraz 3600 kobiet i
dziewcząt. Otrzymali kolejne numery: od 83085 do 86938. Numery te nie
zostały im jednakże wytatuowane (przypis: Danuta Czech "Kalendarz
wydarzeń w KL Auschwitz" Wydawnictwo Państwowego Muzeum w Oświęcimiu –
Brzezince, 1992, s. 730) Kobiety i dzieci umieszczono na odcinku BIa,
gdzie mieścił się także obozowy szpital dla kobiet zwany rewirem.
Hanusia trafiła razem z panią Kolbergową do jednego z baraków na tym
odcinku. Ale dzieciom nie należały się poza tym żadne przywileje.
Podobnie jak dorośli, brały udział w apelach, pracowały bądź były
"króliczkami" doświadczalnymi w pseudonaukowych badaniach prowadzonych
przez niemieckich lekarzy.
Kiedy pani Kolbergowa zachorowała na tyfus, trafiła prawdopodobnie na
blok 18, zwany "durchfalowym" (biegunkowym). Tam jedną z polskich
lekarek-więźniarek była doktor Irena Białówna. To dzięki jej
wstawiennictwu udało się namówić blokową, by zatrudniła małą Hanie jako
rewirowego gońca. Była to względnie dobra praca dla małego dziecka.
Zapewniała dach nad głową, nieco lepsze i pewne wyżywienie ale nade
wszystko opiekę polskiego personelu szpitala.
Pani Kolbergowa zmarła na tyfus 10 stycznia 1945 roku, a w tydzień
później zabrakło także doktor Białówny, która wyjechała z transportem
dzieci.

 Ewakuacja.


Pomimo dwudziestostopniowego mrozu i ogromnego zamieszania wymarsz
chorych więźniarek i personelu szpitalnego nastąpił po popołudniowym
apelu około godziny siedemnastej. Przeszło cztery tysiące kobiet i
dziewcząt, a także dzieci, zostało przeprowadzonych do obozu
macierzystego aby ostatecznie uformować kolumny marszowe. Wśród tłumu,
na niewielkim wózeczku wraz z tobołkami, ciągniętym na zmianę przez
kilka kobiet, siedziała Hanusia.
"W Oświęcimiu krótki odpoczynek. Jednakże nadzieja na wagony zawiodła, a
co gorsza odebrano nam wózek. Trzeba było samemu dźwigać bagaże, a
większość, nie mając sił, ciągnęła tobołki po śniegu. Niektóre zdobyły
stołeczki, które odwrócone służyły jako sanki. Haneczkę na przemian
lokowałyśmy na czyichś plecach lub na stołeczku, a czasem dla rozgrzewki
biegła obok nas. Tobołki i stołki plątały się pod nogami, utrudniając
utrzymanie równego kroku, co bardzo męczyło. Szłyśmy tak całą noc,
sięgając czasem do rowu po grudkę śniegu, aby orzeźwić się nieco. Co
chwila, widok leżącego w przydrożnym rowie ciała działał przygnębiająco.
Widocznie nie zdążył czy nie zdążyła za innymi."
W tym dniu na trasie Oświęcim – Miedźna rozstrzelano lub zmarło z
wycieńczenia przeszło 70 osób. (Danuta Czech "Kalendarz…"s.849)
Ostatnia kolumna ewakuacyjna dotarła nad ranem, 19 stycznia, do Ćwiklic.
Początkowo esesmani zarządzili dłuższy postój. Hanusia nie była już w
stanie samodzielnie iść. Poruszała się jedynie na czworakach. Była
przemarznięta i wyczerpana. Jej wychudzone ciało sześciolatki nie było
wstanie znieść więcej. Nagle Niemcy zmienili zdanie. Pośród okrzyków
"schneller", "los", "raus" wypędzono więźniów na drogę.
"Mimo, że byłyśmy bardzo zmęczone, wstąpiła w nas otucha. Jasnym dla nas
stawało się, że skoro sami Niemcy nie wypoczywają, musi im bardzo
zależeć na pośpiechu, a więc wojska radzieckie muszą się zbliżać.(…)
Ostatkiem sił dowlokłyśmy się do odległej o parę kilometrów Poręby,
gdzie wreszcie pozwolono nam odpocząć."
Pani Janina nie wspominała jak wielkim trudem było dla niej, osoby już
niemłodej, opiekowanie się dziewczynką podczas drogi. Sama wcześniej
ciężko chorowała w obozie i doświadczyła dobroci obcych. Po odzyskaniu
sił, służyła chorym w obozowym rewirze. Więźniarki nazwały ja "Mateńką".
Wieczorem ostatnia kolumna dotarła do wsi Poręba, gdzie zarządzono
postój i nocleg. Miejsca w stodołach były już pozajmowane przez
niemieckie więźniarki kryminalne. Reszta miała nocować na dworze.
"Musiałyśmy szukać innego schronienia, w czym dopomógł nam spotkany we
wsi ss-man, który w obawie żebyśmy się nie rozproszyły i nie zginęły,
zaprowadził nas do stodoły kowala nazwiskiem Pająk, gdzie wreszcie
znalazłyśmy trochę miejsca na słomie.(…) Kowal Pająk nie bardzo się
zajmował i nie był nam przychylny, ale jego córka Małgosia Gładko, w
jednej z nas rozpoznała znajomą i zabrała całą grupę do swojego
mieszkania."
Hanusia, wleczona w kolumnie przez całą drogę z Ćwiklic, miała na twarzy
zamarznięte łzy. Buciki, które nosiła były za małe. Pięty zdeptywały
dolne części cholewek i obtarły opuchnięte stopy do krwi. Położona do
łóżka – spała z małymi przerwami trzy doby. W tym czasie część
więźniarek z pomocą pani Gładki uciekła. Kiedy w sobotę rano
(20.01.1945) konwojujący esesman zarządził wymarsz, Hanusia spała w
łóżeczku razem z synkiem pani Małgosi.
"Okazało się, że po naszej ucieczce (przypis: Tej nocy uciekło oprócz
Pani Janiny Komendy jeszcze 8 więźniarek) konwojent transportu ze złości
chciał je zastrzelić w łóżkach. Dzięki perswazji pani Gładko i
obietnicy, że niezwłocznie ubiorą się i obydwie udadzą w dalszą drogę,
dał spokój i wyszedł. Ponieważ nie wrócił, obydwie zostały u pani
Gładko". To samo wydarzenie opisuję Leon Wolf, w swoim liście do ciotki
Hanusi – pani Aleksandry Wróblewskiej. Dowiadujemy się z niego, że gdy
esesowcy przyszli rano z kontrolą, pani Małgosia oświadczyła, że w łóżku
śpią jej dzieci. Pani Aleksandra Wróblewska w swojej relacji na temat
uratowania Hani pisze, że kiedy esesmani chcieli skontrolować, czy
Małgorzata Gładko nie ukrywa więźniarek, ta miała krzyknąć: -"Tylko mi
dzieci nie obudzić!"
Tak czy inaczej, Hania została uratowana.

Epilog.

Babka Hani, pani Wanda Szczawińska odnalazła ja dzięki pomocy księdza proboszcza z Wisły, który ogłosił z ambony, że poszukiwana jest dziewczynka – Hania
Wróblewska. Zgłosiła się kobieta, która wiedziała o takiej dziewczynce
we wsi Poręba koło Pszczyny.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

środa, 22 lutego 2017

Licznik odwiedzin:  156 161  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

O mnie

Maria Ciesielska, z zawodu lekarz, z zamiłowania badacz, poszukiwacz i szperacz. Czasami tłumacz. Kontakt: maryludek@wp.pl

O moim bloogu

Bloog o zacięciu poznawczym.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 156161

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl