Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 707 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Byteń

środa, 27 lutego 2013 8:27

Foto © Tomasz Wiśniewski (www.szukamypolski.com)

Scenka uliczna w miasteczku. Fot. 1916 r. www.radzima.org

 

P.S. Drogi Ojcze! Żegnam się z Tobą przed śmiercią. Tak bardzo chciałybyśmy żyć, ale przepadło – nie pozwalają! Boję się tak tej śmierci dlatego, że małe dzieci wrzucają żywe do grobu. Żegnaj na zawsze. Całuję Ciebie mocno, mocno.             

   Twoja J.

List napisała Slata Wiszniatskaya przed egzekucją Żydów w Byteniu 31 lipca 1942 roku. Pisze ona do swojego męża o tym co dzieje się z Żydami w Byteniu i prosi aby ci, którzy przeżyją  pomścili swoich braci. Na dole kartki znajduje się dopisek – post scriptum napisany przez córkę Judytę do ojca.

 Oryginalny list pisany w języku polskim odnalazł żołnierz radziecki w okolicy masowych grobów. Niestety list ten zaginął. Odnaleziono jedynie jego tłumaczenie na język rosyjski, które przechowywane jest w Archiwum Yad Vashem.

Powyżej tłumaczenie transkryptu rosyjskiego.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Dr Hanna Narkiewicz - Jodko w swoim mieszkaniu, 2011 rok.

piątek, 22 lutego 2013 14:02

  Dr


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Zmarła dr Hanna Narkiewicz - Jodko

piątek, 22 lutego 2013 13:58
Dr Hanna Marianna Narkiewicz-Jodko (1918-2013)
 
Dr Hanna Narkiewicz-Jodko urodziła się 03.06.1918 roku w Częstochowie. Po dziesięciu latach na świat przyszedł jej młodszy brat Wojciech. Rodzice dbali aby wychowywać dzieci w duchu patriotycznym przy czym przeciwni byli poglądom endeckim. W 2005 roku matka dr Hanny Narkiewicz-Jodko – Zofia z Wróblewskich Wiewiórowska została odznaczona pośmiertnie Medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata przyznawanym za pomoc Żydom w trakcie II Wojny Światowej.
Hanna była członkiem Straży Przedniej (właśc. Organizacji Pracy Obywatelskiej Młodzieży "Straż Przednia"), która skupiała głównie młodzież gimnazjalną i licealną. Organizacja ta działała pod patronatem Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Głównym celem statutowym Straży było wychowywanie młodzieży w duchu czynnej służbie Polsce. Po uzyskaniu matury podjęła studia lekarskie na Uniwersytecie w Poznaniu. W 1939 roku była absolwentką V roku wydziału lekarskiego.
W trakcie wojny obronnej 1939 roku pracowała w Szpitalu Maltańskim działającym w Pałacu Mniszchów przy ulicy Senatorskiej w Warszawie. W 1942 roku urodziła córkę Ewę. Jej mąż Tomasz Narkiewicz-Jodko działał w konspiracji.
Aresztowanie 11.11.1942.
Dr Narkiewicz-Jodko została aresztowana 11.11.1942 roku w wynajmowanym od rodziny Lenartowiczów mieszkaniu przy ulicy Żurawiej (było to poddasze na V piętrze, będące przed wojną pracownią malarską). W mieszkaniu Lenartowiczów, połączonym z poddaszem, przebywali wówczas i zostali także aresztowani: Zofia Prauss, Ewa Kryńska oraz pułkownik Alojzy Horak.
„Ratować dziecko – przemknęło mi przez głowę. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności moja ciotka, Janina Sebyłowa, zachowała bilet kolejowy, z którego wynikało, iż tego dnia przybyła z Częstochowy do Warszawy. To uratowało ją i moją 10-miesięczna córeczkę przed umieszczeniem na Pawiaku. ”
Szczęśliwie w trakcie rewizji nie odnaleziono ukrytej, przez jej męża, za oknem broni.
Pawiak.
„Na Pawiaku znalazłam się w części przeznaczonej dla kobiet zwanej Serbią. Za tymi ogromnymi murami jednego z najcięższych hitlerowskich więzień przyszła pomoc. Wspaniali ludzie więziennej konspiracji pomogli mi wydostać się z kwarantanny do celi matek. ”
W celi tej przebywała Cecylia Pasińska z urodzoną w więziennym szpitalu córeczką Basię. Pasińscy zostali aresztowani w związku z działalnością konspiracyjną w kwietniu 1942 roku. W październiku 1942 roku przyszło na świat ich dziecko. Niestety w wyniku wielomiesięcznego przetrzymywania w więzieniu matka utraciła pokarm. Karmienia piersią małej Basi podjęła się aresztowana w tym czasie dr Narkiewicz-Jodko, która została także jej matką chrzestną. Wywieziony w listopadzie 1942 roku do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu ojciec Mieczysław Pasiński, nigdy nie zobaczył swojej córki. Matka i dziecko zostali zwolnieni z Pawiaka 1 kwietnia 1943 roku.
Transport do KL Lublin 17.01.1943.
„Opuszczałam Pawiak nie wiedząc, gdzie i dokąd zostanę przetransportowana. (…) Nasz transport składał się z dużego pociągu towarowego. Wagony zapchane po brzegi. Kilka osób próbowało ucieczki. Próby nie dawały wielkich szans, wachmani gęsto siali ogniem za uciekającymi. Podróż ciągnęła się w nieskończoność, cały dzień, całą noc, i znów dzień i potem wieczór. Na Majdanek przywieziono nas po północy, w bardzo mroźną księżycowa noc. Krzyki i bicie towarzyszyło wyładowywaniu nas z wagonów. Załoga obozu, przy pomocy psów i pejczy, ustawiała nas w kolumny i pędziła w drogę z rampy kolejowej do obozu. Było nas kobiet, łącznie z tymi z łapanki, wiele, na pewno około 1,5 tysiąca; nas więźniarek z Pawiaka – 311. Już po pierwszej nocy my, więźniarki z Pawiaka, starałyśmy się stworzyć odrębna grupę, wybrałyśmy spośród siebie komendantkę. Opanować się, uspokoić to wzburzenie i zdenerwowanie, wytworzyć jakiś moralny spokój wewnętrzny, cos co pomogłoby przetrwać .”
Na Majdanku 18.01.1943 – 17.05.1943
Na kilka dni przed przybyciem więźniarek z Pawiaka, do obozu na Majdanku dotarł tzw. transport lubelski. Pomiędzy licznymi kobietami znalazła się zaledwie jedna lekarka – doktor Stefania Perzanowska, która natychmiast zauważyła konieczność izolacji chorych zakaźnie. Pierwsze przypadki tyfusu wśród kobiet pojawiły się już w kilka dni po przybyciu do obozu. Na decyzję lekarzy SS o utworzeniu baraku szpitalnego wpłynęła jednakże nie chęć pomocy chorym, a jedynie obawa o własne zdrowie.
„Wraz z dr Perzanowską i kilkoma pielęgniarkami z naszej pawiackiej grupy stworzyłyśmy coś w rodzaju obozowego szpitala, o którego niejako formalny status walczyła skutecznie nasza doktor. Po kilku tygodniach miałyśmy barak, który stał się zalążkiem szpitala. Można było tam położyć chore podejrzane o tyfus oraz grupować ludzi, którzy chcieli nieść pomoc innym. Ukrywano w nim osoby wymagające pomocy lub chwilowej osłony. Doktor Perzanowska prowadziła to, co dzisiaj nazwalibyśmy interną, kardiologia itd. Ja, jako jedyna mająca po tej lekarce pewne podstawowe wiadomości medyczne z zakresu chirurgii. Oczywiście pracowałam wraz z innymi koleżankami-więźniarkami w drużynie sanitarnej, która między innymi przebywała w obozowym kąpielisku w czasie kolejnych transportów nowych więźniów do obozu. Stwarzało to możliwość ustalenia ilu przybywało więźniów, skąd pochodzą oraz niesienia tym zmaltretowanym ludziom pomocy, tudzież udzielania im informacji, gdzie się znajdują i jak należy się zachowywać, aby ratować swe życie.”
Kiedy zapytałam dr Narkiewicz-Jodko jak wyglądało leczenie w obozowym rewirze odpowiedziała mi krótko:
„Leczenie? Zawracanie głowy. Fikcja!”
Lekarzy i sanitariuszy SS oceniała bardzo surowo, pomimo, że przypuszczała, iż niektórzy z nich mogli przyczynić do jej zwolnienia z obozu. W trakcie powojennego procesu w Düsseldorfie zeznawała w ich sprawie. W udzielonym wywiadzie mówiła: „Uważam, że każdy kto ma cokolwiek do powiedzenia w sprawie ustalania winy i granic odpowiedzialności za zbrodnie, które zrodził hitleryzm, powinien zabrać głos. Proces w Düsseldorfie ma dwa aspekty. Indywidualnej odpowiedzialności poszczególnych osób postawionych w stan oskarżenia i związany z tym obowiązek udowodnienie tym osobom winy dopuszczenia się zarzucanych im czynów. Drugi aspekt wykracza daleko poza sprawę konkretnego oskarżonego, dotyczy ochrony pewnych zdobyczy cywilizacji, które deptał faszyzm, poprzez ludzi podobnych do oskarżonych. ”
Dr Narkiewicz-Jodko widziała na własne oczy jak sanitariusz SS Rottenführer Günther Konietzny rozstrzelał dziesięć wybranych przez siebie w obozowej łaźni osób, przybyłych w transporcie terenów wschodnich (Lwowa, Witebska,Smoleńska), pośród których znajdowały się kobiety z dziećmi a także ciężarne. Twierdził przy tym, iż muszą ponieść karę za śmierć poległych dwóch braci Konietznego walczących na froncie wschodnim. Pośród rozstrzelanych osób był niespełna czternastoletni chłopiec, wychudzony i zabiedzony, patrzący na swojego oprawce szeroko otwartymi niebieskimi oczami. Pomimo tłumaczenia i próśb więźniarek będących świadkiem zdarzenia, min. dr Narkiewicz-Jodko, esesman zabił także i to dziecko. Z uwagi na zły stan zdrowia oskarżony Günther Konietzny został wyłączony z postępowania.
Drugi spośród zasiadających na ławie oskarżonych sanitariusz SS Wilhelm Reinarzt zwany przez więźniarki „Zębatym” uniknął kary podczas postępowania sądowego w Lublinie w 1945 roku, a postępowanie toczące się wobec niego w Düsseldorfie zostało wstrzymane z powodu choroby. W trakcie składania zeznań przez świadków zwykł chichotać histerycznym śmiechem. W obozie lubił wypić alkohol, a w sprawach seksualnych nie wykazywał skrępowania do tego stopnia, że współżył z nadzorczyniami na stertach odzieży więźniarskiej na oczach więźniarek. Brał udział oraz samodzielnie wykonywał selekcje, ale w stosunku do więźniów starał się być przychylny. Prawdopodobnie miało to związek z przemycaniem poza obóz złota zagrabionego z żydowskich transportów. Więźniowie-mężczyźni zwyczajnie kupowali sobie jego życzliwość.
Jej zeznania trakcie procesu w Düsseldorfie były szczególnie ważne dla sądu ponieważ będąc lekarzem kolumny sanitarnej była naocznym świadkiem odbywających się selekcji. Zeznawała: „Potem zaczęły się transporty Żydów, mężczyźni, kobiety, starcy, dzieci. Osoby te z rampy kolejowej były ustawiane na otwartej przestrzeni pomiędzy polami. Nie wolno im było ani usiąść, ani się położyć, bo wówczas „postowie” od razu strzelali z wież, co sama widziałam. Ludzie ci stali tak całymi dniami, czekając na swoja kolejkę do selekcji. Ja byłam przy tych selekcjach, gdzie selekcjonowano kobiety w różnym wieku oraz dzieci obojga płci. Dotyczyło to tylko Żydów. Selekcje te odbywały się w baraku tzw. kąpieliska, które mieściło się z boku pola obozowego, gdzieś tak na poziomie drugiego pola. Barak ten składał się z trzech części: pierwsza z nich było to pomieszczenie do zdejmowania ubrań i bielizny przez więźniów aż do naga, potem więźniowie przechodzili do następnej sali, gdzie po prawej stronie znajdowały się prysznice, a w trzeciej otrzymywano obozowe ubrania, wzgl. z dezynfekcji odwszone ubrania. Sama selekcja odbywała się w pomieszczeniu środkowym, gdzie były wmontowane w suficie prysznice. ”
Zwolnienie z obozu.
Dr Narkiewicz-Jodko została w wyniku usilnych starań rodziny zwolniona z obozu. Na wolności czekała na nią maleńka córeczka, a podczas aresztowania szczęśliwie nie znaleziono ukrytej broni. Istniały zatem pewne szanse na jej zwolnienie. Na wszelki wypadek najbliższe koleżanki podały jej swoje domowe adresy. Rankiem 17 maja 1943 roku, jeszcze przed apelem, komendantka wyczytała jej nazwisko i powiedziała, ze ma iść za nią do kancelarii, ponieważ jest zwolniona. Po odebraniu swoich „cywilnych” rzeczy z magazynu, ubrana tak jak w dniu aresztowania, wyszła poza bramę obozu.
Dr Stefania Perzanowska wspominała, że wszystkie więźniarki z uwolnienia Dr Narkiewicz-Jodko bardzo się cieszyły. Opisywała ten moment następująco: ”Wychodząc obróciła się do nas, pomachała ręką, a gdy była już za drutami jeszcze raz serdecznie nas pozdrowiła. Odprowadzałam ją wzrokiem i uderzyło mnie to, że tam, już za drutami idzie jakoś zupełnie inaczej jak dotychczas i inaczej niż my tu wszystkie. Szła z uniesioną głową, a chód jej był lekki i sprężysty. Przemknęło mi wtedy przez myśl – to aż tak potrafi w jednej chwili odmienić człowieka świadomość wolności? ”
Po zwolnieniu z obozu zamieszkała wraz z córka Ewą w majątku Kożuszki, a od sierpnia 1944 roku w wynajętym pokoju w Sochaczewie. Pobyt w obozie nie zaważył na jej powrocie do pracy w konspiracji. Nawet po urodzeniu syna Macieja w lutym 1945 roku, dr Narkiewicz-Jodko prowadziła punkt sanitarny dla oddziałów partyzanckich. Po zakończeniu wojny ukończyła studia, odbierając dyplom lekarski. Podjęła pracę w Szpitalu im. Józefa Strusia w Poznaniu. W 1953 roku, po uzyskaniu II stopnia specjalizacji z chirurgii przeprowadziła się do Warszawy.
Pracowała początkowo jako chirurg w Centralnym Szpitalu Klinicznym na ulicy Komarowa, a później w Klinice Ortopedii profesora Adama Grucy. Tam prowadziła Poradnię Rehabilitacji przy szpitalu im. Dzieciątka Jezus na ul. Lindleya. Aktywnie działała w Klubie Byłych Więźniów Pawiaka a później także w Światowym Związku Żołnierzy AK w Warszawie, gdzie prowadziła sekcję historyczną.
Zeznawała w toczącym się w Düsseldorfie procesie załogi Majdanka. Dr Hanna Narkiewicz-Jodko była pierwszą kobietą z Polski zeznająca w Düsseldorfie. Na proces odbywający się w Republice Federalnej Niemiec wyjechała 24 kwietnia 1977 roku aby raz jeszcze stanąć twarzą w twarz ze swoimi oprawcami. Pośród oskarżonych były nadzorczynie pełniące obowiązki w obozie kobiecym min:
Hermine Braunsteiner nazywana przez więźniarki „Kobyłą” oraz Hildegarda Lächert "Krwawą Brygidą" Niektóre z nich podczas procesu robiły na drutach jakieś wdzianka, rozmawiały i odwracały tyłem do zeznających.
Hermine Braunsteiner usiłowała zastraszyć jedną z zeznających świadków. Wyrokiem sądu w Düsseldorfie została skazana na karę dożywotniego więzienia.
„Chociaż postawione w stan oskarżenia, są wolne od tamtego koszmaru, podczas gdy my – byli więźniowie –a więc ofiary i oskarżyciele tkwimy w nim mimo formalnej wolności, jaka sprezentował nam los. ”
Z Düsseldorfu dr Narkiewicz-Jodko wyjechała bezzwłocznie po zakończeniu składania zeznań. Jak mówiła „świadomość, iż na każdym kroku ma ocierać się o oskarżonych napawała ją obrzydzeniem i lękiem.” Jedyne dobre wspomnienia, jakie zachowała o obozie na Majdanku to odwaga i solidarność pomiędzy więźniarkami.
Stworzenie przez więźniarki własnego samorządu, opartego o zasady wzajemnej pomocy, odróżniało obóz kobiecy na Majdanku od innych obozów koncentracyjnych i znalazło jedynie swoje podobieństwo pośród więźniarek w Ravensbrück, które utworzyły wewnętrzną organizację „Mury”.
Wiele z nich rekrutowało się bowiem, podobnie jak na Majdanku, spośród więźniarek Pawiaka, a wcześniej harcerek Szarych Szeregów i innych organizacji kształtujących postawy moralne i patriotyczne. 
 
Zmarła 08.02.2013 w Warszawie.
 
 

Podziel się
oceń
3
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  161 290  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728   

O mnie

Maria Ciesielska, z zawodu lekarz, z zamiłowania badacz, poszukiwacz i szperacz. Czasami tłumacz. Kontakt: maryludek@wp.pl

O moim bloogu

Bloog o zacięciu poznawczym.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 161290

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Ale seriale

Pytamy.pl